Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 czerwca 2012

DIY - broszkowe baleriny





























Nowe stare "odświeżone" buty dla mojej siostry!
Życzeniem jej były kwiatki, z których jak dotąd robiłam broszki i naszyjniki. 
A teraz, po tym jej "zamówieniu", także ozdoby do butów. Moim skromnym zdaniem pomysł SUPER!!! ;)





sobota, 28 stycznia 2012

Mini baleriny

Moje ostatnio "odświeżone" baleriny (patrz tutaj) tak się spodobały mojej malutkiej, prawie 4-letniej siostrzenicy (miłośniczce butów), że złożyła mi zamówienie :) na TAKIE SAME!
Oczywiście zamówienie przyjęte i nawet już zrealizowane. 
Oto i efekt końcowy ...




piątek, 27 stycznia 2012

DIY : pomysł na t-shirt

Na początku była tylko ona (koszulka) i kawałek nieprzydatnego już nikomu materiału (pozostałego z resztą po sweterku z aplikacją -patrz  tutaj).





A po przypływie euforii i weny twórczej powstała ona: ( z zasadzie dwie "one", bo materiału ze sweterka zostało trochę więcej ;) )






wtorek, 24 stycznia 2012

DIY - sweterek z aplikacją

Dzisiaj pomysł na "odświeżenie", albo urozmaicenie zwykłego sweterka, poprzez doszycie ozdobnej aplikacji.
Do realizacji pomysłu potrzebny jest: sweterek i kawałek materiału :) np. jedwabiu, organzy. O nożyczkach, igle i nitce nie muszę chyba przypominać...


A efekt końcowy jest taki ...





I, podobnie jak w przypadku balerinek, warto odświeżyć, zamiast od razu wyrzucać!
Akurat tutaj sweterek jest nowy, ale z wyprzedaży kolekcji jesień/zima ;)





czwartek, 12 stycznia 2012

DIY: Baleriny - z potrzeby tworzenia ...

Z potrzeby tworzenia, powstały nowe baleriny. A może nawet z potrzeby odświeżenia starych, nieużywanych rzeczy i z pewnością z tęsknoty za wiosną! 
Tak naprawdę zamiarem moim było zrobienie sobie broszki. A powstały ... nowe/stare buty! Ku uciesze ekologów, metodą recyklingu. Buty, nienoszone, od dawna zalegały w mojej szafie (tak jak wiele innych par). Były jakieś takie, nijakie. Takie zwykłe "szmaciaki" do biegania. Jedne z pierwszych w kolejce do wyrzucenia podczas wiosennych porządków. A co do kokardek, no właśnie, miała to być broszka. A powstały kokardy do butów. Zrobiłam je ze starej, bardzo zużytej, również od dawna nie noszonej ... bawełnianej koszulki :) A pracy, tyle co nic!
I tak, zamiast wyrzucać stare, nienoszone buty i zużytą koszulkę przerabiać na szmatki, zrobiłam sobie buty. I nawet jeżeli miałabym założyć je góra dwa razy, myślę, że warto było.
No i muszę się pochwalić, że nie tylko sobie "odświeżyłam" buty. Zrealizowałam już kilka zamówień, od moich klientek, na ozdoby do butów. Co prawda były o wiele bardziej pracochłonne od moich bawełnianych kokardek, bo po pierwsze, robiłam je dla kogoś, więc musiały być solidne i nie rozpaść się przy pierwszej lepszej okazji, a po drugie, były bardziej skomplikowane i urozmaicone (bo co to są takie bawełniane kokardki, przy jakichś skomplikowanych koronkowych kompozycjach, które trzeba uszyć w ręku). Wszystkie pary po "odświeżeniu" wyszły świetnie. Taki recykling polecam wszystkim! Szczególnie, w te jakże piękne, zimowe (może bardziej jesienne) dni ;)






czwartek, 5 stycznia 2012

Tiulowa spódnica mojego autorstwa

Jako, że pierwszy raz w swoim życiu coś uszyłam (nie licząc broszek) muszę się tym pochwalić.
A była to spódnica :) którą uszyłam specjalnie na imprezę sylwestrową. Do dzisiaj nie wiem jak wpadłam na ten pomysł i co było moją inspiracją. Muszę podkreślić, że spódnica uszyta jest w 100% w ręku. Ha! Nawet ma podszewkę! Ale przez to ręczne szycie, które poszło mi w miarę sprawnie, nie należy jej się przyglądać z bardzo bliskiej odległości :) Niestety nie posiadam umiejętności szycia na maszynie. Stąd też moje założenie na nowy rok - nauka szycia na maszynie! A jak już posiądę tę umiejętność to dopiero będzie się działo!!!
Nie mogąc wyjść z zachwytu nad swoim dziełem, włożyłam ją na Sylwestra, no bo przecież tyle pracy i włożonego w nią serca, nie można schować do szafy. Oczywiście zabrałam ze sobą niezbędnik małej szwaczki, czyli igła i nitka + agrafki (moja siostra dołożyłaby do tego taśmę dwustronną =) ), mógł się przydać w sytuacji awaryjnej.
Ku mojemu zaskoczeniu, niezbędnik nie był potrzebny! A spódnica bez żadnych poimprezowych poprawek może posłużyć mi jeszcze wiele razy ...

Oto i ONA ...

100% hand made by agata.mk

piątek, 22 lipca 2011

Klapki hand made



Jak już o butach mowa. Jakiś czas temu zrobiłam sobie buty!! 
No może nie zupełnie zrobiłam…. tylko tak trochę je przerobiłam :) 
Do zwykłych klapek, które miały przyklejone na pasku takie, niekoniecznie ładne, coś, przykleiłam mojej roboty przypinki. I oto efekt!